Porządek Mszy św. i spowiedzi
Dróżki Matki Bożej Bolesnej
Czuwania Papieskie i Odnowy w Duchu Świętym
Odpusty
Pomoce duszpasterskie
Franciszkański Zakon Świeckich
Rycerstwo Niepokalanej
Alma Mater
Odnowa w Duchu Świętym
Wspólnota Krwi Chrystusa
Czciciele Męki Pańskiej (Bractwo Żywej Drogi Krzyżowej)
Grupa Animacji Misyjnej
 
 
 


Zaduszki w Ugandzie


Miesiąc listopad w Ugandzie mija pod znakiem szczególnej modlitwy za naszych zmarłych. Uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny mają nieco inny charakter, niż przywykliśmy do tego w Polsce.

Tutaj wszystkie nabożeństwa odbywają się w kościele. Powód jest prosty – w Ugandzie nie ma cmentarzy. Zmarli są chowani w przydomowych ogrodach. Niemal przy każdym domu znajdują się grobowce rodzinne.

Otwarcie odnowionego cmentarza w Koji

Tegoroczne Zaduszki w Ugandzie zostały zdominowane przez wizytę Sybiraków, którzy przybyli odwiedzić groby swoich rodzin i przyjaciół.
4 listopada br. odbyła się uroczystość otwarcia odbudowanego polskiego cmentarza w Koji nad Jeziorem Wiktorii w Ugandzie. Nekropolia ta jest jedyną pozostałością po istniejącym na tym terenie w latach 1942–1951 polskim osiedlu (ok. 3 tys. mieszkańców). Koja była jednym z 22 ośrodków w Afryce Wschodniej i Południowej, w których schronienie po opuszczeniu Związku Sowieckiego znalazła polska ludność cywilna w liczbie ok. 18 tysięcy. W osiedlach dobrze funkcjonowało polskie szkolnictwo, prężnie rozwijało się harcerstwo, kwitła polska kultura. Dziś ślad po Polakach na Czarnym Lądzie znaczą wybudowane przez nich kościoły, a także pozostałe tam cmentarze. Pracami budowlanymi kierował polski ksiądz, salezjanin, Ryszard Józwiak, który w nieodległym Namugongo prowadzi ośrodek dla chłopców z ulicy. W czasie uroczystości został on odznaczony medalem „Pro Memoria” przez ministra Jana Ciechanowskiego. Uroczystej Mszy Świętej przewodniczył jedyny, emerytowany, ugandyjski kardynał Emmanuel Wamala. Uroczystość uświetniły występy dzieci z miejscowych szkół oraz orkiestry i grupy akrobatycznej z salezjańskiego ośrodka w Namugongo.

Po powrocie do Polski śniła mi się Uganda

5 listopada w ośrodku salezjańskim w Namugongo odbyła się konferencja naukowa zorganizowana przez naukowców z Uniwersytetu Pedagogicznego z Krakowa i Związek Sybiraków. Prelegenci przedstawiali kontekst historyczny wydarzeń, których świadkiem była Uganda i jej mieszkańcy. W czasie konferencji szczególny głos mieli żywi świadkowie tamtych wydarzeń, tacy jak p. Danuta Sedlak, Sybiraczka, która podjęła temat wiążący się z jej wciąż żywymi wspomnieniami „Moje dzieciństwo. Przez syberyjską traumę po afrykańskie szczęście”. Rzeczywiście dla ludzi, którzy przeżyli dramat syberyjski, Uganda stała się wyjątkowo szczęśliwym miejscem ze sprzyjającym ciepłym klimatem, żyzną ziemią i przyjaznymi ludźmi. Jeden z Sybiraków podkreślił, że po rozwiązaniu osiedla w Koji wrócił do Polski, ale ciągle Uganda powracała do niego w snach jako miejsce, gdzie przeżył jedne z najpiękniejszych chwil swojego dzieciństwa.
6 listopada uczestnicy zlotu wzięli udział w Mszy Świętej w kościele w Nyabyeya, który został zbudowany przez Sybiraków, ongiś mieszkańców tamtejszego osiedla. Dzisiaj służy on lokalnej społeczności jako kościół parafialny. Przy kościele zachował się dobrze utrzymany cmentarz, na którym są pochowani Polacy, którym nie dane było powrócić do ziemskiej ojczyzny. Dawni mieszkańcy osiedla mogli jeszcze zwiedzić zachowane zabudowania, takie jak szkoła, poczta, szpitalik i inne. Jedna z pań pokazała nawet okazałe drzewo, pod którym spotykali się ci, których nie ciągnęło do nauki, czyli potocznie mówiąc „wagarowicze”. Jak na tak ubogie warunki w Polskich osiedlach życie wyglądało w miarę normalnie. Dzieci chodziły do szkoły, a dorośli pracowali na utrzymanie swych rodzin.
Warto wspomnieć, że w osiedlu Koja przebywała również p. Karolina Mariampolska, późniejsza żona ostatniego Prezydenta RP na uchodźctwie, Ryszarda Kaczorowskiego.
Piękna kartę w dramatycznej historii Sybiraków zapisał nasz współbrat, franciszkanin, o. Łucjan Królikowski. W 1949 roku, kiedy Brytyjczycy likwidowali polskie osiedla w Tanzanii, zabrał 150 dzieci z sierocińca i udał się z nimi do Włoch. Wskutek nieprzewidzianych trudności, które stawiali im komuniści, wspólnie uciekli do Niemiec, skąd odpłynęli statkiem do Kanady. Tam sieroty zostały rozmieszczone w szkołach i internatach prowincji Quebec. Przez cały ten czas, aż do osiągnięcia przez nie pełnoletniości, o. Łucjan czuwał nad nimi.
W ugandyjskich uroczystościach wzięli udział Sybiracy oraz ich dzieci i wnuki z Polski, Australii, Anglii, Stanów Zjednoczonych i Kanady. Nie zabrakło też franciszkanów, którzy obecnie mieszkają i posługują w Ugandzie.

Fr. Adam Mutebi Klag OFM Conv., Uganda - Matugga

galeria zdjęć