o. Andrzej Zbroja


WYWIAD Z O. ANDRZEJEM ZBROJĄ,
FRANCISZKANINEM,
MISJONARZEM Z AMERYKI POŁUDNIOWEJ




Radomszczanin, o. Andrzej Zbroja, po ukończeniu technikum mechanicznego wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego Franciszkanów w Krakowie. Święcenia kapłańskie przyjął 28 maja 1988 r. Posługiwał kolejno w Dąbrowie Górniczej, Legnicy, Lubomierzu i Chęcinach. W lutym 1997 r. wyjechał na misje do Boliwii. Osiem lat przebywał w Cochabamba, dwa lata w Sucre i dwa lata w Santa Cruz.
Po ostatniej kapitule Kustodii Prowincjalnej św. Franciszka z Asyżu, obradującej pod koniec ubiegłego roku, o. Andrzej Zbroja został mianowany gwardianem klasztoru w  Asunción, stolicy Paragwaju. Przekazanie urzędu przełożonego nastąpiło 8 stycznia 2009 r. Klasztor w Asunción pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia NMP, popularnie zwany „Casa Anunciación” („ Dom Zwiastowania”) został erygowany w 1992 r. Obecnie mieści się w nim postulat i redakcja „Tupasy Ne’e” („Rycerza Niepokalanej”).

     


Jak dawno wyjechał Ojciec na misje?
   W lutym 1997r.

A dlaczego do Boliwii, skoro franciszkanie mają tyle innych placówek misyjnych?
   Taka była decyzja przełożonych.

Czy Ojciec przeszedł przygotowanie do wyjazdu na misje, czy uczył się Ojciec wcześniej języka hiszpańskiego?
   Nie, wszystkiego uczyłem się w Boliwii. Wcześniej w naszym zakonie nie było zwyczaju przygotowania do misji.

Na misji w Boliwii byli ojcowie z Polski?
   Polskie misje franciszkańskie w Boliwii trwają od 1976 r. Obecnie nasze klasztory znajdują się w Cochabamba, Montero, Sucre, Santa Cruz, Libertat. W Cochabamba oprócz parafii mamy również seminarium, w którym obecnie studiuje ok. 10 seminarzystów, a wyświęcono już 11 kapłanów.
W Santa Cruz oprócz parafii mamy postulat, w którym przebywa ok. 10 postulantów.

W jakich miejscowościach Ojciec posługiwał?
   Osiem lat przebywałem w Cochabamba – pierwszy rok uczyłem się języka, trzy lata byłem wikariuszem, cztery lata proboszczem. Jest to duża parafia. Liczy ok. 60 tys. wiernych, posiada 13 kaplic dojazdowych. Posługiwało tam trzech ojców. Następnie dwa lata pracowałem w Sucre i obecnie od dwóch lat przebywam w Santa Cruz.

Czy ojcowie uczą religii w szkole?
   Religia w szkole jest przedmiotem nauczania, ale kapłani jej nie nauczają, z wyjątkiem szkół prowadzonych przez zakony lub zgromadzenia zakonne. Religii uczą więc siostry zakonne lub nauczyciele świeccy. Osoby takie muszą mieć misję od proboszcza, spełniać określone wymagania i uczestniczyć w spotkaniach formacyjnych.

Jaki procent uczniów uczęszcza na lekcje religii?
   Zdecydowana większość uczniów.

Jakie wyznania jeszcze występują w Boliwii?
   Około 70 – 75 % ludności deklaruje się jako katolicy. Pozostała część, to różne odłamy protestantyzmu. Od niedawna, ponieważ mamy komunistyczny rząd, część działaczy rządowych deklaruje się jako ateiści.

Czy ojcowie posługują chorym w szpitalach lub więźniom?
   Więźniami zajmujemy się w Montero. W Santa Cruz jeden z ojców jest zatrudniony w szpitalu prowadzonym przez Siostry Hiszpanki (Instytut Świecki „Krucjata Ewangeliczna”) jako kapelan. W tym szpitalu jest kaplica, w której sprawuje się Eucharystię, spowiada chorych i udziela Komunii św. Poza tym na terenie naszej parafii jest duży szpital miejski, opłacany przez Kasę Chorych, w którym posługujemy chorym na każde wezwanie. Nie ma w nim kaplicy, a Msze św. są odprawiane okazjonalnie w hallu. Opieka medyczna w Boliwii jest bardzo słaba, chorzy w tym szpitalu otrzymują łóżko, jakąś zupę, a wszystkie leki muszą sobie kupić sami.
     
Jak wygląda posługa ojców w parafiach misyjnych?
   Podstawowa praca duszpasterska to posługa sakramentalna. W Santa Cruz Eucharystia sprawowana jest codziennie rano i wieczorem, a nieraz także dodatkowo, gdy ludzie proszą o Msze św. za swoich zmarłych. Oprócz tego przygotowujemy do sakramentów. W Santa Cruz w ramach przygotowania do sakramentu chrztu, rodzice i rodzice chrzestni uczestniczą w katechezie przez trzy dni wieczorem – środa, czwartek, piątek – , a w sobotę jest chrzest.   Przygotowanie do I Komunii św. odbywa się w salkach katechetycznych przez cały rok szkolny - od lutego do listopada. W Santa Cruz do I Komunii św. przygotowujemy ok. 200 – 300 dzieci w kościele parafialnym, a oprócz tego w czterech kaplicach dojazdowych. Na prośbę biskupa obsługujemy w Santa Cruz jeszcze jedną parafię, w której nie ma księdza.
   Tak więc w Santa Cruz jesteśmy w dwóch parafiach : jedna odpowiada wielkością Radomsku, druga – jest o połowę mniejsza. W sumie obejmujemy opieką duszpasterską ok. 80 tys. ludzi. W Santa Cruz dzieci do I Komunii św. przygotowuje się w niedziele. Po Mszy św. idą do szkoły, bo nie jesteśmy w stanie tak dużej liczby dzieci zmieścić w salkach katechetycznych.
   Tam uczestników dzielimy na 10 lub więcej grup i katechizujemy. Spotkania z rodzicami odbywają się raz w miesiącu. W Cochabamba i Sucre udało nam się wprowadzić katechezy rodzinne, tzn. dzieci mają spotkania z katechetami, natomiast dorośli zajęcia też w podobnie podzielonych grupach, jak dzieci z tzw. parami prowadzącymi. Tematy katechez dla rodziców są podobne jak dla dzieci, uczestnicy katechez posiadają też swoje podręczniki. Dzieci i rodzice mają często do wykonania w domu wspólne zadania. Myślę, że taka katecheza jest dużo więcej skuteczna, tym bardziej, że ogólny poziom religijny ludności jest dość niski. Często po takim roku katechezy rodzice przyznają, że bardziej poznali swoją wiarę i są nam bardzo wdzięczni. W Santa Cruz na razie nie udało nam się wprowadzić katechezy rodzinnej, ale może i tu kiedyś się to uda.

W takiej dużej parafii, przy tak dużej liczbie dzieci i rodziców, przeprowadzenie takiej wspólnej katechizacji przysparza chyba sporo trudności?
   Największe trudności są z przygotowaniem kadry. W Cochabamba udało się uformować wiele osób do tej posługi we Wspólnocie Odnowy w Duchu Św., która powstała dziesięć lat temu. Z tej wspólnoty, która urosła tam do 150 osób, było dosyć dużo par prowadzących, które mogły posługiwać. Ufam, że w Santa Cruz niedługo także będzie to możliwe. Powstała już wspólnota licząca 20 osób. Ja chyba nie umiem pracować w parafii bez wspólnoty modlitewnej i niech za to będzie Pan Bóg uwielbiony.

Posiadanie takiej wspólnoty chyba jest bardzo pomocne dla kapłanów?
   Na pewno. I myślę, że stanowi też dużą pomoc dla ludzi, dlatego że Ojciec św. Jan Paweł II mówi, że chrześcijaństwo to nie doktryna, tylko osobiste spotkanie z Jezusem. Moja praca wszędzie – w Polsce, gdzie pracowałem 8 lat, czy teraz na misjach , ma jeden cel : doprowadzić ludzi do osobistego spotkania z Jezusem. Myślę, że większość ludzi chodzi w niedzielę na Mszę św. z tradycji, ze zwyczaju, z pobożności, ale nie zawsze idą na spotkanie z Jezusem, ponieważ nigdy Go osobiście nie zaakceptowali jako Pana i Zbawiciela. Na początku chrześcijaństwa było tak, że dorosły człowiek się nawracał, uznawał Jezusa jako Pana i Zbawiciela i przyjmował chrzest. Dziś przyjmuje jako dziecko chrzest, I Komunię św., również bierzmowanie.

I na tym kończą pobyt w Kościele.
    No właśnie tak słyszałem, że bierzmowanie to jest takie „uroczyste zerwanie z Kościołem pod przewodnictwem biskupa”. Myślę, że jeżeli tak jest, to bardzo smutne, ale świadczy o tym, że w ramach tej katechezy chłopiec, czy dziewczyna nie doświadczyli swojego spotkania z Jezusem.
Bo jeżeli osoba spotyka się osobiście z Jezusem w Duchu św., to myślę, że bardzo trudno jest jej zostawić Kościół, dlatego że będzie ona szukać Kościoła - Wspólnoty, tak jak pierwsi chrześcijanie. Oni się chrzcili i czego szukali? – wspólnoty. Potrzebna im była wspólnota, by móc wzrastać. My popełniamy wielki błąd, polegający na tym, że tworzymy wspólnoty, spotykamy się we wspólnotach, często nie prowadząc do nawrócenia, do osobistego spotkania z Jezusem. I we wspólnocie zastanawiamy się: co zrobimy, co będziemy robić? To jest pytanie, które w ogóle nie powinno istnieć. Powinniśmy raczej pytać, co chce Pan Bóg, byśmy czynili? Ale to tylko wtedy ma miejsce, gdy wczesnej zaistniało osobiste spotkanie z Jezusem.
   U nas w parafiach też jest Rycerstwo Niepokalanej, Franciszkański Zakon Świeckich, Żywy Różaniec, Legion Maryi i inne grupy pobożnościowe. To jest realizacja pewnego charyzmatu, natomiast wszyscy powinni mieć u jego podłoża swoje osobiste spotkanie z Jezusem, które jest momentem nawrócenia, które jest momentem powołania, bo później czy ja będę w Rycerstwie, czy w Odnowie, czy w FZŚ, jest to już służenie pewnym charyzmatem w Kościele.

     
Jakie grupy duszpasterskie są w Ojca parafii w Santa Cruz ?
   Rycerstwo Niepokalanej, Franciszkański Zakon Świeckich, Młodzież Franciszkańska - która jest we wszystkich naszych parafiach franciszkańskich. Są to grupy młodzieżowe, które wzrastają w charyzmacie franciszkańskim, poznając życie św. Franciszka, św. Klary, mają swój program formacyjny. W naszej parafii, która istnieje ponad 20 lat, prawie od samego początku była grupa Młodzieży Franciszkańskiej. Część z tej młodzieży – 6 osób – dorastając, animowana przez ojców, przeszła formację wstępną i 3 lata temu złożyła śluby. Powstała więc nowa Wspólnota Franciszkańskiego Zakonu Świeckich. Przez trzy lata było to tylko sześć osób. W ubiegłym roku, Roku Jubileuszowym św. Elżbiety Węgierskiej (800 – lecie narodzin), patronki FZŚ, postanowiliśmy bliżej poznać tę Świętą. Zaczęliśmy wydawać dwa razy w miesiącu małe biuletyny z jej życiorysem, z pewnymi aspektami życia jako kobiety, chrześcijanki, franciszkanki i rozdawać je po Mszach św. w niedzielę.
   W jedną z niedziel przygotowaliśmy wspólnie z Młodzieżą Franciszkańską mini teatr. Były tez konkursy. We wrześniu zorganizowaliśmy małe sympozjum na temat św. Elżbiety, na które zaprosiliśmy O. Roberta Tomicha OFMConv. profesora z Cochabamba i br. Henryka - przełożonego FZŚ w Boliwii. W sympozjum wzięło udział ok.100 uczestników. Wcześniej, podczas nowenny do św. Antoniego, przyjęliśmy na każdy dzień nowenny jakiegoś patrona niedawno beatyfikowanego z Franciszkańskiego Zakonu Świeckich. Odkryciem dla młodzieży było to, że jest ok. 70 świętych i błogosławionych z FZŚ. Niektórzy w ostatnim czasie zostali ogłoszeni błogosławionymi przez Jana Pawła II - jak, Federico Ozanam - profesor na uniwersytecie, Margarita Bays – krawcowa i katechetka, czy służąca – Aniela Salawa. To wszystko sprawiło, że młodzież, która należała jeszcze do Młodzieży Franciszkańskiej, odkryła , że FZŚ powinien być dla niej naturalną konsekwencją wzrastania. W tym roku do postulatu FZŚ zgłosiło się ok 15 osób w wieku ok. 20-25 lat. To wielka radość. Jako wielkie wyróżnienie przyjęliśmy też fakt, że podczas niedawnego zjazdu FZŚ nową Przełożoną FZŚ w Boliwii została s. Marizabel – dotychczasowa Przełożona w naszej Wspólnocie w Santa Cruz.
   Oprócz tych wspólnot w naszej Parafii istnieją: grupa Odnowy w Duchu św., młodzież misyjna, która modli się za misje i Stowarzyszenie Grobu Pańskiego. Stowarzyszenie Grobu Pańskiego stanowi grupka starszych osób, które uaktywniają się w Wielkim Poście. W tradycji latynoamerykańskiej figury zawsze odgrywają dużą rolę, szczególnie figura Jezusa w Grobie. Najczęściej w parafiach jest to drewniana, oszklona urna, która cały rok znajduje się w kościele i w której jest złożona figura Jezusa. Obok znajdują się figury Matki Bożej i św. Jana, którzy stali pod krzyżem. Ludzie zawsze modlą się przed Jezusem w Grobie, a Stowarzyszenie stara się o świeże kwiaty i ładny wystrój.
   W Wielkim Poście Stowarzyszenie przygotowuje Drogę Krzyżową w każdy piątek po ulicach parafii, a w sposób najbardziej uroczysty oczywiście w Wielki Piątek. Jest to dzień wolny od pracy. Od wczesnych godzin rannych ludzie udają się do różnych sanktuariów, by uczestniczyć w nabożeństwach tego dnia jak, Żale Matki Bożej, 7 Słów Pana Jezusa i oczywiście w Drodze Krzyżowej. Mężczyźni niosą wtedy wspomniany Święty Grób – wielką oszkloną skrzynię z figurą Jezusa leżącego w Grobie, kobiety niosą figurę Matki Bożej, a młodzież – figurę św. Jana. W Wielki Piątek w Nabożeństwach bierze udział mnóstwo ludzi, natomiast niestety, w Niedzielę Zmartwychwstania już jest ich zdecydowanie mniej. Chyba w całej Ameryce Południowej istnieje większa pobożność do Jezusa umarłego niż do Zmartwychwstałego.

     
Proszę jeszcze opowiedzieć o pracy charytatywnej prowadzonej przez misjonarzy.
   Poziom i zakres pracy charytatywnej różnią się w zależności od parafii. Trzy lata temu, jak tu byłem, opowiadałem o dzieciach ulicy w Sucre. Zbierałem wówczas fundusze na budowę salonu (świetlicy) dla tych dzieci i jak wróciłem do parafii, to m.in. dzięki pomocy radomszczan ten obiekt został wybudowany. Salon jest dwupoziomowy. Został poświęcony w czerwcu 2006 r, a ja w sierpniu zostałem przeniesiony do Santa Cruz. Praca jednak trwa i to bardzo dobrze. W salonie codziennie je obiad około stu dzieci i kilkunastu (do 20) ubogich starców.
   Posiłki dla osób starszych są sponsorowane przez pewnego Hiszpana, który przebywając na wakacjach w Sucre został poproszony przez pewną żebraczkę o datek. To spotkanie tak nim wstrząsnęło, że przyszedł do naszego klasztoru i pytał, czy nie byłoby możliwości dożywiania również ubogich starców w naszym salonie. Ofiarował się, że sam będzie szukał środków na sfinansowanie tego programu. Od dwóch lat Don Juan-Antonio jest wierny obietnicy.
   W Santa Cruz również pomagamy dzieciom z ubogich rodzin. Głównie, dzięki pomocy otrzymywanej z Włoch, kupujemy dla nich na rozpoczęcie roku szkolnego odzież, obuwie, przybory szkolne, podręczniki. Oprócz tego ubogie rodziny ( ok. 20 rodzin) otrzymują raz w tygodniu produkty żywnościowe i także ubranie. Od półtora roku wyświetlamy przy tej okazji (w każdy poniedziałek po Mszy Św. wieczornej) filmy religijne. Było to nasze działanie celowe, by ci ludzie przychodzili nie tylko po pomoc materialną, ale tez mogli doświadczyć dobra duchowego i posiąść wiedzę religijną. Przed filmem robimy wprowadzenie, a po projekcji próbujemy dyskutować i wyciągać określone wnioski, rodzą się pytania i na zakończenie modlimy się w określonych intencjach wypływających z treści filmu.

Czy w parafii Ojca jest prowadzona adopcja na odległość?
   Tak. W Sucre, Cochabamba i Santa Cruz są dzieci adoptowane przez rodziny włoskie, ale odbywa się to przez Centrum Misyjne. Włosi mają to dobrze zorganizowane. Przedstawiciele z Centrum Misyjnego przyjeżdżają do nas, sami rozeznają sytuację materialną rodzin i wybierają dzieci do adopcji. Następnie włoskie rodziny adoptują dzieci na odległość, czyli łożą na ich utrzymanie w rodzinach naturalnych. Całą akcję koordynuje Centrum Misyjne z Włoch wraz z naszymi Władzami Zakonnymi.

Czy spotkał się Ojciec w Boliwii z problemem dzieci bez imienia, czyli nie posiadających aktu urodzenia ?

   W Sucre, kiedy tam przebywałem, zaczęliśmy tworzyć taką szeroką pomoc z Caritasu, polegającą nie tylko na dożywianiu, ale także na pomocy prawnej – m.in. w uzyskaniu dokumentów. Brak aktu urodzenia jest nie tylko problemem dzieci, ale także dorosłych. Jeżeli osoba jest ochrzczona, to na podstawie świadectwa chrztu, łatwo jest uzyskać akt urodzenia.

      Ojcze Andrzeju, serdecznie dziękujemy za udzielenie wywiadu i przybliżenie nam tematyki misyjnej.
Życzymy Bożego błogosławieństwa w pracy misyjnej.


Danuta Danielska
Grupa Animacji Misyjnej
Radomsko, październik 2008

zobacz galerie: BOLIWIA i ASUNCIÓN