powrót
Pod krzyżem



Dwa kawałki drewna spowite płótnem Miłości,
po których cicho spływają krople cierpienia…
Ostatni ludzki krzyk rozpaczy
i niewidzialna dłoń tuląca mnie mocno do serca.
Ktoś dźwigał mój krzyż,
w Jego dłonie i stopy wbijano moje gwoździe,
a moja włócznia zraniła Święte Ciało…

Tak odległa Prawda powraca
i na nowo rodzi łzy.
Nie potrzeba już moich słów,
wystarczy bym tu był.
Dlatego padam na twarz
i czekam…

U Twych stóp, Panie, czekam
na moje własne zmartwychwstanie.



Ilona Borek