DROGA KRZYŻOWA


Stacja I
Pan Jezus na śmierć skazany

Złowrogie usta wykrzyczały jedno słowo: „Krzyż!”. A Ty, Panie, stałeś cichy i pokorny… Naucz również mnie tej pokory, gdy dłonie bliźniego wymierzają mi ostry policzek. Tak trudno jest kochać, gdy kolejny cierń rani serce. Jednak to właśnie Ty pokazałeś mi Jezu, że mam przebaczać, nawet jeśli bardzo boli słowo wypowiedziane przez drugiego człowieka. Twa męka stała się dziś wybawieniem dla każdej grzesznej duszy, również dla mojej. Dlatego pozwól Panie kroczyć za Tobą i pomagać Ci w zjednywaniu zagubionych serc ludzkich, bo tylko w Tobie odkupienie, w Tobie życie i zbawienie.


Stacja II
Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Twe święte ramiona podniosły już dwie drewniane belki, splecione w krzyż. Gorzka kropla krwi spływa po zranionym ostrym cierniem obliczu. Wybacz mi Jezu grzech, który stał się ostrym gwoździem. Znów zawiodłem, skrzywdziłem. Po raz kolejny niewinna twarz, ukryta w drżących dłoniach, wylewa potok słonych łez. A może to właśnie moja twarz i moje łzy…? Może to ja płaczę teraz w cichości i samotności swego życia…? Tak mi trudno dziś Panie wziąć swój krzyż na ramiona i iść za Tobą. Moje ciało ugina się pod jego ciężarem…
Dodaj mi sił i spraw, bym potrafił dać świadectwo Twej miłości wszystkim moim braciom, którzy zagubili drogę wiodącą do zbawienia. Pozwól mi poznać prawdziwy ból, bym doświadczył go w pełni, bo nie ma radości bez smutku i życia bez śmierci.
Dziś uśmiercam swój grzech i z otwartym sercem biegnę do Ciebie, Jezu.
Wszystko pragnę czynić na Twoją chwałę.


Stacja III
Pierwszy upadek Pana Jezusa

Ten ludzki grzech był już zbyt ciężki. Ty, Chryste, upadłeś pod jego ciężarem. Tak bardzo boli każdy taki upadek, tak trudno podnieść się z niego… Ilekroć upadam, tylekroć czuję Twoją rękę na mym ramieniu. To Ty, pomagasz mi znów wstać i otrzepujesz piasek z moich sandałów. Uczysz przez to pokory, nadziei i ufności niczym nieograniczonej. Ten upadek jednoczy mnie z moimi przyjaciółmi, z rodziną i każdym napotkanym człowiekiem. W swoim cierpieniu dostrzegam dziś sens tej stromej i usłanej kamieniami drogi, bo dzięki niemu mogę Panie jeszcze bardziej poznawać Ciebie i stawać się Twoim uczniem i bratem. Wierzę, że zawsze pomożesz mi powstać i dlatego nie lękam się kroczyć w stronę światła. Twa miłość mnie umacnia i uzdrawia.


Stacja IV
Pan Jezus spotyka swoją Matkę

To właśnie Ona stała się prawdziwym obrazem cierpiącej matki. W Maryi dostrzegam dziś wzór oddania i cichości serca. Tak bardzo zawierzyła, ukochała, a potem tak bardzo cierpiała. Czyż nie dało się inaczej? Czy ból musi być tak silny..? Jezu, pozwól również mnie zaczerpnąć ze źródła wiary i ufności. Niech obietnica odkupienia stanie się moim drogowskazem, a Maryja niech będzie także moją Matką. Za Jej przykładem pragnę Panie z pokorą przyjąć to, co dla mnie przygotowałeś. Duch Święty zwiastuje bowiem dobrą nowinę o Twym Zmartwychwstaniu, a tym samym o moim powrocie z przepaści grzechów. Zatem zapatrzony w uśmiechnięte oblicze Matki idę odważnie po linie rozciągniętej nad otchłanią śmierci i nie spojrzę już nigdy w dół, odrzucę na zawsze zwątpienie i krzyk ranionej duszy - a  na końcu tej liny czeka już na mnie mój Odkupiciel.


Stacja V
Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi

Twoje święte i poranione ciało nie było już w stanie dźwigać ciężaru krzyża.
Na Twej zbawczej drodze znalazł się jednak Szymon. Pełne bólu i cierpienia oczy spojrzały na niego z miłosierdziem. W tych oczach dostrzegł swoje powołanie, powołanie do tak trudnej służby samemu Bogu. Postaw Panie, także na mojej, krętej i pełnej ostrych kamieni drodze Szymona, który pomoże mi dźwigać własny krzyż życia. Tak trudno znaleźć mi dziś kogoś, komu będę mógł w pełni zaufać, kto nie spojrzy na mnie, jak na człowieka grzesznego, ale dostrzeże we mnie brata, który właśnie potrzebuje pomocy a nie ma nawet sił sam o nią poprosić… Gdzie jest mój Szymon, Panie? Dlaczego zostałem nagle sam i wkoło siebie nie widzę nikogo, kto byłby gotowy mi pomóc...? Nie! Widzę, jak ktoś kroczy już w moim kierunku, mój prawdziwy przyjaciel, który gotów będzie nieść razem ze mną te dwie skrzyżowane belki na własnych, niewinnych ramionach. Czy to Ty jesteś, Panie? Proszę Cię, uczyń mnie Jezu Szymonem pomagającym innym ludziom, których spotykam na swojej drodze. Pragnę, jak Cyrenejczyk, być oparciem dla bliźniego i wspólnie z nim dźwigać jego cierpienia i grzechy.


Stacja VI
Święta Weronika ociera twarz Panu Jezusowi

Jak wielka musiała być odwaga tej wrażliwej niewiasty. Przeciwstawiła się brutalności żołnierzy i szyderstwom ludu. Dla swego Pana gotowa była zaryzykować, siłą przedrzeć się przez kordon otaczających Jezusa żołnierzy i wytrzeć chustą Jego święte oblicze.
To właśnie Weronika uczy mnie dziś ufności i służby. Drwiny i pełne ciekawości spojrzenia nie były wstanie zatrzymać jej głosu serca, które potrzebowało spotkania ze Zbawicielem i jedynym prawdziwym przyjacielem. Na chuście Weroniki pozostał obraz Twojej twarzy. Ja pragnę tego Twojego promieniejącego oblicza na mojej duszy. Niech Twój święty obraz na zawsze zagości w mym wnętrzu i nigdy się nie rozmaże, ani nie wytrze. Niech będzie sztandarem mojego życia.


Stacja VII
Drugi upadek Pana Jezusa

Kolejny ostry kamień, kolejne szarpnięcie krzyża i kolejny upadek. Tym razem jest jeszcze trudniej powstać, gdy zmęczone i wycieńczone ciężką drogą ciało leży teraz na prochu ziemi i nie chce oderwać się od jej chłodu, który jest ukojeniem dla palących ran. Jednak Ty, Jezu, wstajesz... Tyle razy ja upadam pod ciężarem swoich słabości i grzechów. Staram się być dobrym chrześcijaninem, modlę się za innych, a jednak i tak dotyka ich cierpienie. Mój brat znowu potrzebuje pomocy, a ja nie potrafię mu jej udzielić. Niech ten drugi Twój upadek Panie uchroni mnie przed zniechęceniem i uległością, bo nieważna jest przecież ilość upadków, ale ostateczne z nich powstanie.


Stacja VIII
Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty

Tyle cierpienia, bólu, krwi… One stoją obok Ciebie, Jezu, i płaczą nad Twoim poranionym obliczem. Pozostał im jedynie ten, ledwie słyszalny, płacz pośród głośnych krzyków, bluźnierstw i drwin. Jednak Ty słyszysz to przeszywające łkanie i pełnym nadziei spojrzeniem przynosisz im pocieszenie. Na tym polega bowiem prawdziwa miłość, by wśród własnych trosk, dostrzec też problemy innych ludzi i odnaleźć w swoim nieustannym biegu czas na refleksję i wysłuchanie cichego płaczu bliźniego. Miłość wszystko przetrzyma, nawet największe zło i zranienie.


Stacja IX
Pan Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem

To już trzeci Twój upadek, Panie! Razem z Tobą upadłem też i ja. Pycha, duma i egoizm pociągnęły mnie dziś w stronę raniących zmęczone ciało kamieni. Przy poprzednim podnoszeniu się z ziemi zapomniałem o Tobie. Wydawało mi się, że jestem już silny i poradzę sobie sam. Postawiłem jednak tylko kilka maleńkich kroków, po czym jeszcze gwałtowniej i boleśniej upadłem na twarz przed Twymi stopami. Tak łatwo jest doszukiwać się grzechu w drugim człowieku. Widzę u innych ich słabości i bez trudu poniżam zagubionych biedaków. Nie potrafię jednak dostrzec belki we własnym oku, nazywając siebie człowiekiem dobrym, cierpliwym i łagodnym. Przepraszam Cię, Panie za ten egoizm i proszę o dar chrześcijańskiej miłości do Boga i człowieka.
Tylko taka droga może doprowadzić mnie do Ciebie, Panie…


Stacja X
Pan Jezus z szat obnażony

Grzeszne ręce zerwały szaty z Twego świętego ciała. Pozbawiono Cię, Jezu, nawet tych kilku kawałków płótna… Zdarto ostatnie resztki człowieczeństwa z Syna Bożego, który przyszedł na świat z miłości do ludzi i dla tej miłości gotów był znieść całe to poniżenie i ogromne cierpienie. Dlatego proszę Jezu, abyś Ty odarł mnie z szat mego grzechu. Pragnę stanąć przed Tobą w prawdzie i przejrzystości mojej duszy. Tylko Ty potrafisz zobaczyć prawdziwe wnętrze mego serca, nawet jeśli przed światem nie mam odwagi go pokazać. Pragnę zatem przywdziać zbroję chrześcijańskiej miłości, dobroci i otwartości na innych, a w ręku dzierżyć tarczę ufności, nadziei i wiary w sens powstania z każdego potknięcia i upadku.


Stacja XI
Pan Jezus do krzyża przybity

Przybito do krzyża samego Boga. Pierwszy gwóźdź zranił dłoń, w której mocno Jezus do końca trzymał miłość do nas, drugi ostry kawałek metalu wbił się w drugą świętą dłoń - z miłosierdziem dla człowieka. Trzeci gwóźdź przebił stopy, które wyznaczyły nam drogę ku zbawieniu i wiecznemu szczęściu. Wiem jednak Chryste, że tylko przez to cierpienie mogłeś dać mi życie, bo tylko w taki sposób byłeś w stanie pokonać śmierć. Dwie delikatne dłonie złamały miecz potępienia człowieka. Dziękuję za Twą miłość do mnie i proszę o światło zrozumienia i ufności, bym nigdy nie stał się katem dla własnego brata.


Stacja XII
Pan Jezus umiera na krzyżu

Wypełniło się! Sam Chrystus umarł za mnie na krzyżu!
A ja nie potrafię nawet wyszeptać słowa: „dziękuję”… Ziemskie życie zakończyło się i pełna miłosierdzia twarz zwisa bezwiednie nad ziemią, która stała się miejscem odkupienia… Na tej górze Maryja stała się Matką każdego człowieka, a nas uczyniłeś, Jezu, jej dziećmi. Dziękuję za to świadectwo, jak należy żyć i jak umierać. Tak trudno jest mi patrzeć na śmierć bliskich mi osób, tak trudno zrozumieć historię zbawienia, choć każdego dnia patrzę na krzyż. Moje łzy niech staną się dziś znakiem wrażliwości na zło i cierpienie ludzkie. Pragnę dziś stać się uczniem mojego Pana i w Nim dostrzegać wzór miłości, od Niego uczyć się przebaczenia i bezinteresowności. W cierpieniu Chrystusa odnalazłem ukojenie i swoje powołanie do bycia bratem dla każdego człowieka napotkanego
na mojej drodze. Zostałem bowiem powołany do miłości.


Stacja XIII
Pan Jezus zdjęty z krzyża

Żołnierze zdjęli z krzyża i oddali w ręce Maryi poranione ciało Jej Syna. Czy może być dla matki coś gorszego od śmierci jej własnego dziecka? Czyż to nie jej obiecano, że porodzi samego Boga? A teraz jej mokre od łez oczy patrzą na pohańbione dłonie Jezusa. To właśnie w nich dzierży On nasze zbawienie. Dziękuję Matko, że dałaś światu Zbawiciela. Dziś pragnę otrzeć twój smutek ze zmęczonych powiek. Niech ta śmierć spowoduje moje nawrócenie, przemianę mego twardego, jak głaz serca.

„ Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome.” (Łk 12,2)

Bóg bowiem tak umiłował ten świat, że dał nam swego Syna, aby każdy z nas, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne i stał się dzieckiem samego Stwórcy.


Stacja XIV
Pan Jezus do grobu złożony
<
Ciało Jezusa złożono do grobu. Jego śmierć otworzyła jednak bramy do Nieba.
Niestety ja również często zapominam o Jezusie i zaczynam żyć według własnego planu, który tak bardzo różni się od Bożego. Jednak przychodzi dzień Zmartwychwstania i wtedy wiara na nowo rodzi się w mojej duszy. To wydarzenie stało się dziś dla mnie znakiem do rozpoczęcia drogi dawania świadectwa o Bożej miłości do każdego człowieka. Chrystus bowiem obiecał, że nie zostawi nas sierotami i przyjdzie powtórnie na świat, by nas zbawić. W tej obietnicy pokładam nadzieję na przemianę złego świata i dzięki niej mam odwagę iść za Jezusem, kosztem potępienia i niezrozumienia ze strony innych ludzi.
Bo On jest moim Panem i niczego się nie ulęknę. Dlatego gotów jestem już dziś stać się świadkiem Chrystusa poprzez każde swoje słowo, czyn i pracę. Promyk miłości przeniknął dziś moje serce i spowodował, że stałem się radosnym sługą Pana.

„ A kto by chciał być pierwszy między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, tak jak Syn Człowieczy, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu.” (Mt 20, 27-28)



Ilona Borek
marzec 2008